Czym naprawdę jest duchowość? O stawianiu Boga na pierwszym miejscu i codziennej praktyce miłości

Często zadajemy sobie pytanie: czym tak naprawdę jest rozwój duchowy? Czy polega na przeczytaniu setek mądrych książek, odizolowaniu się od świata, zamknięciu w swojej bezpiecznej „jaskini” i ogłoszeniu z dumą: „Nie piję, nie palę, jestem taki świadomy i święty”?

Dla mnie prawdziwa duchowość wygląda zupełnie inaczej. Chcesz jej naprawdę doświadczyć? Załóż rodzinę, wyjdź za mąż, ożeń się, urodź dwoje lub troje dzieci i spróbuj w tym codziennym otoczeniu pielęgnować swój wewnętrzny wzrost. Spróbuj wtedy kochać, akceptować i przyjmować ludzi dokładnie takimi, jacy są – z ich trudami, słabościami i odmiennością.

Prawdziwy rozwój duchowy dzieje się w Twoich relacjach z rodzicami, teściami, partnerem i dziećmi. To Twoje codzienne spotkania z ludźmi na ulicy, w sklepie czy w pracy. To sztuka przebywania w świecie bez noszenia w sobie urazy i żalu, bez umniejszania innym, bez krytyki, oceniania i narzucania nikomu swojej woli.

Wiele lat temu, podczas warsztatów z Gerhardem Walperem, usłyszałam słowa, które głęboko zapadły mi w serce: „Nie szukaj Boga w niebie. On jest tu, na Ziemi, w każdym człowieku”. Była to odpowiedź na mój gest, kiedy stałam z uniesioną głową i wyciągniętymi do góry rękami, dziękując Bogu. Dziś doskonale wiem, że rozwijamy się duchowo wyłącznie poprzez drugiego człowieka. Wtedy, gdy w drugim potrafimy zobaczyć kogoś dokładnie takiego samego jak my sami.

Bóg na pierwszym miejscu – fundament w każdej sferze życia

Dopóki w życiu nie postawimy Boga na pierwszym miejscu, trudno będzie nam osiągnąć prawdziwy spokój i trwałe spełnienie. Kiedy cokolwiek innego staje się naszym głównym fundamentem, w nasze życie nieuchronnie wkrada się lęk, niepokój i zaburzenie wewnętrznej równowagi:

W relacji: Gdy stawiamy drugiego człowieka na pierwszym miejscu, nieświadomie zaczynamy się w nim zatracać. Rodzi się emocjonalne uzależnienie, a relacja przestaje opierać się na wolnej miłości, a zaczyna karmić się strachem: „A co, jeśli odejdzie? A co, jeśli coś złego się wydarzy?”. W ten sposób rozpoczyna się proces niszczenia więzi. Kiedy jednak naszym fundamentem jest Bóg, oparcie odnajdujemy w czymś absolutnie stabilnym, w głębokim zaufaniu i wierze.

W świecie finansów: Z pieniędzmi dzieje się dokładnie to samo. Gdy stają się wartością nadrzędną, życie zamienia się w niekończącą się pogoń, w której ciągle towarzyszy nam poczucie braku. Pojawia się przymus kontroli i ciągły lęk: „A co, jeśli jutro wszystko stracę? Co, jeśli mi braknie?”. Gdy stawiamy Boga na pierwszym miejscu, pieniądze pozostają ważne i potrzebne, ale przestają nami rządzić i wyznaczać nasz stan emocjonalny.

W karierze i statusie: Kiedy nasza tożsamość opiera się wyłącznie na sukcesie zawodowym czy pozycji, każde potknięcie urasta do rangi życiowej katastrofy, a strata roli doprowadza do głębokiego wypalenia. Gdy idziemy przez życie z Bogiem, kariera i rozwój wciąż są obecne, ale nie definiują już tego, kim w głębi duszy jesteśmy.

Sedno tkwi w tym, aby stawiać Boga na pierwszym miejscu w absolutnie każdej sferze codzienności. Wtedy wszystko w naturalny sposób trafia na swoje właściwe miejsce, a w naszym sercu gości prawdziwy pokój.

Duchowość a religia – jak odczuwamy obecność Stwórcy?

Wiele osób wciąż myli duchowość z religią. Tymczasem religia wyraża się głównie w zewnętrznej formie, np. w rytuałach, określonych obrzędach, specjalnych strojach czy tradycyjnych czynnościach. Duchowość natomiast nie jest rytuałem. Jest głębokim odczuwaniem obecności Boga w naszej codzienności.

To żywe doświadczenie manifestuje się w dwóch głównych obszarach:

Kiedy żyjemy ze świadomością, że Bóg towarzyszy nam w każdej chwili, zarówno w momentach radości, jak i w tych najtrudniejszych. Z tej świadomości rodzi się poczucie misji i unikalnego zadania, jakie mamy tu do spełnienia. Jak mówi piękne przysłowie: „Bóg nie ma innych rąk poza twoimi”. To właśnie w tym odczuwaniu rodzi się głęboka więź ze Stwórcą, poczucie pełni oraz świadomość, że jesteśmy Mu w tym świecie potrzebni.

Drugi przejaw duchowości rodzi się z naturalnej potrzeby zrobienia czegoś wartościowego dla drugiego człowieka. Stajemy się wtedy przewodnikiem kochającej energii Boga. To właśnie poprzez nasze talenty, umiejętności i odpowiedzialność Bóg przejawia swoje dobro w świecie.

Pamiętajmy jednak o czymś fundamentalnym: jedynym prawdziwym źródłem miłości jest Stwórca. My sami z siebie tą miłością nie jesteśmy, my jesteśmy naczyniem, które może ją przyjmować i przekazywać dalej, pod warunkiem że mamy z Nim stały kontakt. Aby ten przepływ był możliwy, potrzebujemy spełnić podstawowy warunek: odnaleźć w sobie wewnętrzną zgodę na świat wokół, zgodę na własny los oraz na los naszych najbliższych.

Jak polepszyć swoje życie? Zgoda, pokajanie i rola psychologii

Życie zmienia się na lepsze wtedy, gdy przestajemy nosić w sobie pretensje do świata, a zamiast tego zyskujemy gotowość do pracy nad sobą i do stałego pielęgnowania dobroci w swojej duszy. Jeśli chcemy polepszyć swoją codzienność i wzrastać, warto pamiętać o dwóch prostych, ale fundamentalnych zasadach:

Pierwsza zasada: Zawsze pielęgnuj miłość w swojej duszy, przyjmuj wolę Boga i zrozum, że wszystko, co Cię spotyka, wydarza się dla Twojego najwyższego dobra, dla rozwoju i dojrzewania Twojej duszy.

Druga zasada: Żyj w zgodzie z uniwersalnymi wartościami i przykazaniami. Ucz się powstrzymywać pierwotne instynkty, impulsy i pychę ego, stawiając miłość, etykę i dobroć zawsze na pierwszym miejscu.

Warto uświadomić sobie, że wszelkie momenty z przeszłości, w których osądzaliśmy innych, potępialiśmy otaczający świat czy żywiliśmy pretensje, zwłaszcza do naszych najbliższych lub do własnego losu, są ziarnami, z których z czasem wyrastają dzisiejsze trudności i problemy.

Aby oczyścić swoją duszę, trzeba wrócić myślami do tych chwil i z głębi serca przeprosić Boga. Mój duchowy nauczyciel, Siergiej Łazariew, nazywa ten proces pokajaniem. To właśnie w pokajaniu dusza uwalnia się od dawnych ciężarów, oczyszcza i staje się gotowa na przyjęcie dobrej, harmonijnej przyszłości. Ten, kto jest gotów naprawdę się zmieniać, zasługuje na dobro.

Dobry psycholog a rozwój duszy

W tym miejscu warto również spojrzeć na rolę psychologii, zawodu, który zyskuje dziś ogromne znaczenie. Dobry psycholog to nie ten, który bezrefleksyjnie pompuje ego drugiego człowieka i zachęca go do ślepego podążania za swoimi impulsami. Taka postawa działa jak bomba z opóźnionym zapłonem, utwierdzając jedynie człowieka w postawie roszczeniowej i niszcząc jego relacje ze światem.

Prawdziwie wartościowa psychologia pomaga doprowadzić ludzką duszę do porządku. Dobry specjalista nie dzieli, lecz jednoczy, prowadzi człowieka ze stanu rozsypki ku scaleniu, wewnętrznemu przebaczeniu i miłości. Pomaga mu zdobyć się na szersze, pełniejsze spojrzenie na trudną sytuację życiową i odnaleźć w niej głębszy sens. Pomaga też pamiętać o tym, skąd pochodzi nasza dusza, a pochodzi ona od Boga.

Uporządkowana, czysta dusza nie nosi w sobie rozgoryczenia ani pretensji. To dusza, która stawia miłość i jedność ze Stwórcą na pierwszym miejscu. Człowiek, który żyje w ten sposób, staje się wewnętrznie harmonijny, aktywny, przestrzega zasad etyki i żyje w prawdziwej zgodzie ze światem oraz całym Wszechświatem.

Życie z Bogiem czy bez Boga?

Warto uświadomić sobie również, czym w swojej istocie są przygnębienie, zniechęcenie czy apatia. To nic innego jak brak wewnętrznej zgody na wolę Boga. Człowiek pogrążony w apatii często tkwi w iluzji, karmiąc się myślami: „Moje życie powinno wyglądać inaczej, spotyka mnie niesprawiedliwość”. Nosi w głowie sztywny, nierealny obraz tego, jak to życie „powinno” według niego przebiegać.

Tymczasem nie istnieje coś takiego jak idealne życie. Za to istnieje życie z Bogiem lub bez Boga.

Gdy człowiek żyje w łączności ze Stwórcą, w jego wnętrzu rozlewa się spokój i poczucie spełnienia, niezależnie od tego, jakie sztormy szaleją na zewnątrz. Kiedy jednak wybiera życie bez Boga, choćby zdobył cały świat, zgromadził ogromne bogactwa i osiągnął najwyższe szczyty, wciąż będzie czuł pustkę i przekonanie, że to za mało.

Prawdziwy rozwój duchowy nie wymaga ucieczki na koniec świata ani wielkich, widowiskowych gestów. On zaczyna się dokładnie tu i teraz, w Twoim sercu, w Twoim domu, przy Twoim stole i w ciepłym, pełnym akceptacji spojrzeniu na drugiego człowieka.

Dodaj komentarz